czwartek, 3 października 2019

"Scenariusz mojego życia pisał chyba ktoś naćpany" - Uwięziony krzyk Anny Naskręt

Materiały wydawcy
Autor: Anna Naskręt
Tytuł: Uwięziony krzyk
Data wydania: 18 września 2019
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 9788328712317


Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg (fragment opisu wydawniczego).

Dzisiaj bardzo osobista recenzja. Już wyjaśniam dlaczego. Choć w przeciwieństwie do autorki jestem niepełnosprawna od urodzenia, to jednak wiele elementów naszych schorzeń jest zbieżnych. Wiem, co znaczą zmagania ze spastycznym napięciem mięśni czy wadą wymowy. Podobnie jak Anna nauczyłam się żyć z ograniczeniami.
Sięgając po tę pozycję sądziłam, że będzie bardzo pesymistyczna. Owszem, chwilami jest, ale przebija z niej taki optymizm, którego mogłaby pozazdrościć autorce niejedna zdrowa osoba. Co ważne jest napisana lekkim, ironicznym i pełnym humoru stylem, który od razu skradł moje serce. Uroku dodają również emotikony w tekście (zabieg, z którym spotkałam się po raz pierwszy w życiu).
To opowieść o tym, że nic nie jest dane na zawsze, a z każdej, nawet najgłębszej przepaści, można się podnieść. Polecam ją wszystkim - pracownikom służby zdrowia, chorym i ich rodzinom. Znajdziecie tutaj porządną dawkę motywacji do samodoskonalenia, działania i walki o siebie, lepsze jutro. Ogromnie się cieszę, że takie pozycje pojawiają się na rynku wydawniczym. 


środa, 2 października 2019

Czy socjopaci potrafią kochać? "Jedyne dziecko" S. A. Denzil

Materiały wydawcy




Autor: Sarah A. Denzil
Tytuł: Jedyne dziecko (tytuł oryginalny: "Only Daughter")
Data wydania: 14 sierpnia 2019
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Filia, Mroczna Strona
ISBN: 9788380757851


W jednej chwili doskonałe życie Kat Cavanaugh rozpada się w drobiazgi. Mignięcie żółtej sukienki jej córki, jasne włosy opadające na jej ukochaną twarz. Szloch dobywający się z głębi złamanego serca matki…
Kat doświadcza najgorszego koszmaru każdego rodzica, gdy ciało jej jedynego dziecka zostaje znalezione bez życia w zarośniętym, opuszczonym kamieniołomie.
Rozpaczliwie usiłując dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało, Kat przestaje ufać nawet najbliższym osobom. Stopniowo odkrywa elementy przerażającej układanki, przez co zaczyna jej grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy zdąży poznać ostatni, wstrząsający sekret swojej córki? Nawet jeśli prawda jest niewyobrażalna… (opis wydawcy)


Sarah A. Denzil jak zwykle nie zawodzi. Bardzo rzadko nie odkładam książki choćby na moment. Tę dosłownie pochłonęłam na jeden chaps. Podobnie jak w przypadku poprzednich pozycji tej autorki mamy do czynienia z mrocznym, przytłaczającym klimatem. Tutaj dodatkowo potęguje go żałoba rodziców Grace. 
Autorka "Jedynego dziecka" jest mistrzynią zwrotów akcji. Przygotujcie się na naprawdę wielki plot twist.  W końcu otrzymałam to, czego zabrakło mi w "Opiekunce" Sheryl Browne. Perspektywę jednego narratora, który ma spore ograniczenia, więc  nie można mu ufać w stu procentach. Bo jak zaufać narracji matki ofiary, o której od początku wiemy, że cierpi na socjopatyczne zaburzenia osobowości? 
Kat czy ofiara? Tutaj nic nie jest takie jak się wydaje, a doskonałe zakończenia to specjalność Sary A. Denzil. Czytajcie - naprawdę warto! Ogromnie dziękuję wydawnictwu Filia Mroczna Strona za możliwość recenzowania tego thrillera.


środa, 25 września 2019

Uważaj, kogo wpuszczasz do domu, czyli Opiekunka Sheryl Browne

Materiały wydawcy

Autor: Sheryl Browne
Tytuł: Opiekunka (oryginalny: "The Babysitter")
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 15 maja 2019
ISBN: 9788328067110


Melissa i Mark Cainowie są szczęśliwi, że znaleźli Jade, opiekunkę, która ma doskonały kontakt z małymi dziećmi. Jade ma za sobą dramatyczne przeżycia – widziała, jak jej dom spłonął. Dlatego tym bardziej potrzebuje wokół siebie kochającej rodziny. Przygarnięcie jej pod dach wydaje się w tej sytuacji znakomitym rozwiązaniem. Mark pracuje jako oficer policji i całymi dniami nie ma go w domu, a Melissa zmaga się z prowadzeniem własnej firmy. Rodzina staje się coraz bardziej zależna od opiekunki, która z ochotą pomaga domownikom. Kiedy Melissa zaczyna popadać w depresję, Jade przejmuje większość obowiązków. Wkrótce Mark zauważa zmianę atmosfery w domu. Zaczyna przyglądać się bliżej idealnej z pozoru opiekunce i to, co odkrywa, wstrząsa nim do głębi. Zaczyna się domyślać, o co może jej tak naprawdę chodzić… (opis ze strony wydawnictwa).


Gdy powieść Sheryl Browne pojawiła się w zapowiedziach wydawnictwa W.A.B., wiedziałam, że to coś dla mnie. Uwielbiam takie klimaty, a opis z okładki brzmiał obiecująco. Dodatkową zachętą do lektury była rekomendacja Marioli Kłodawskiej z kanału Kartoteka. Niestety, "nie wszystko złoto co się świeci". Coś w tym thrillerze nie zagrało...
Pomysł na fabułę jest dobry, muszę to przyznać. Gorzej z jego realizacją. Pisanie z perspektywy trzech bohaterów po kilku początkowych rozdziałach potrafi zmęczyć czytelnika. Znacznie bardziej wolałabym odkrywać tę historię wyłącznie z perspektywy Jade, czyli najbardziej niewiarygodnego z trójki narratorów. Być może wtedy "Opiekunka" stanęłaby obok "Kamiennego wyroku" Ruth Rendell - jednej z moich ulubionych powieści, o której kiedyś Wam opowiem.
Thriller Sheryl Browne poza wadami ma naprawdę dobrze wykreowaną bohaterkę-psychopatkę. Coraz trudniej zaskoczyć mnie w kwestii psychologii postaci, tutaj było to miłe zaskoczenie. Zdecydowany plus dla autorki za to.
Po zakończeniu lektury pojawiła się u mnie pewna myśl. Historia przedstawiona w "Opiekunce" lepiej sprawdziłaby się jako scenariusz filmowy niż powieść. Ja będę czekać na dobrą ekranizację. Czy polecam? Sięgnijcie po tę powieść, jeśli macie ochotę. To, co mnie się nie podobało, być może komuś będzie odpowiadało. Dla mnie to tylko 2/5 i rozczarowanie.



wtorek, 3 września 2019

Kolejny genialny serial HBO, czyli "Czarnobyl"

Plakat serialu z serwisu Filmweb
Producent:  Craig Mazin
Reżyseria: Johan Renck
Scenariusz: Craig Mazin, Carolyn Strauss, Jane Featherstone
Muzyka: Hildur Guðnadóttir 
Gatunek: dramat, historyczny
Produkcja: Wielka Brytania, USA
Data premiery: 6 maja 2019


Wybuch elektrowni jądrowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku był jedną z największych katastrof dwudziestego wieku. Do dziś wyznaczona w Prypeci sfera jest silnie radioaktywna. Nadal też nie znamy pełnych skutków Czarnobyla. Serial HBO przybliża tę tragedię w sposób przystępny dla przeciętnego człowieka.
Choć produkcja HBO jest naprawdę dobrze zrealizowana, to jednak momentami opiera się na schematach. Uproszczenia jednak nie zaburzają prawdy o katastrofie. Powiedzmy sobie szczerze - gdyby serial miał być w stu procentach zgodny z historią, miałby znacznie więcej odcinków i pewnie nie oglądałoby się go już tak dobrze. Oczywiste jest to, że pewne fakty musiały zostać uproszczone lub udramatyzowane. Przed obejrzeniem serialu, polecam poczytać sobie trochę o tragedii w Czarnobylu.
Na sporą uwagę zasługują bardzo dobre w serialu zdjęcia. Znaczna część z nich była kręcona w podobnej do czarnobylskiej elektrowni jądrowej na Ukrainie. Ujęcia znacznie podkręcają atmosferę.
Podobała mi się również gra aktorska. Jared Harris jako Valerij Legasov i Stellan Skarsgård w roli Borysa Szczerbiny są wprost genialni. Emily Watson (postać fikcyjna Ulana Chomiuk) też radzi sobie całkiem nieźle.
Kadry pochodzą z serwisu Filmweb.pl





Dobrym pomysłem twórców są odniesienia historyczne na końcu serialu. Garść faktów podana w tym miejscu skłoni bardziej wnikliwych widzów do poszukiwań innych informacji.
"Kiedyś obawiałem się ceny prawdy. Dziś pytam tylko, jaka jest cena kłamstw."- mówi serialowy Legasov. Pytanie wywołuje ciarki na plecach, zwłaszcza w kontekście niedawnego wybuchu jądrowego w Rosji, o którym znów niewiele się ujawnia. Bo na temat katastrofy w Czarnobylu kłamali wszyscy...
Gorąco polecam Wam ten serial. Sięgnijcie również po reportaż Swietłany Aleksijewicz "Czarnobylska modlitwa".







sobota, 17 sierpnia 2019

LETNI TAG KSIĄŻKOWY | Summer Lovin' BOOK TAG

1. Początek lata, czyli książka, która przyciąga uwagę już od pierwszego zdania.


"Zapadał upalny wiosenny zmierzch, gdy na Patriarszych Prudach pojawili się dwaj obywatele." Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać, skąd pochodzi to zdanie. Niezmiennie od wielu lat to moja ukochana powieść. Za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Pomimo że dobrze znam rosyjski, to przyrzekłam sobie, że uznam, że znam go wystarczająco dopiero, gdy przeczytam Bułhakowa w oryginale.


 2. Za gorąco, żeby wychodzić, czyli książka idealna, by zaczytać się w czterech ścianach. 

Idealną według mnie pozycją do tego pytania jest "Morderczyni" S. A. Denzil. Powieść ma mroczny, niezwykle tajemniczy i przytłaczający, wręcz klaustrofobiczny klimat. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie! Moją recenzję znajdziecie tutaj: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/04/jak-bardzo-komus-zaufasz-morderczyni-s.html



 3. Letnia wycieczka samochodowa, czyli książka idealna na wyjazd. 

"Gra w oczko" Grzegorza Kalinowskiego będzie idealnym wyborem na dłuższą wyprawę samochodem bez dzieci. Język jest ostry, wulgarny, jak środowisko, które opisuje powieść. Polecam w formie audiobooka, bo mistrz Gosztyła zrobił tu kawał naprawdę świetnej roboty! Po więcej odsyłam Was tutaj: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/04/materiay-wydawcy-autor-grzegorz.html


 4. Mrożone herbaciane pyszności, czyli książka z zimną scenerią. 

A teraz coś dla wielbicieli reportaży. Po raz kolejny gorąco zachęcam abyście sięgnęli po "Koronkową robotę" Cezarego Łazarewicza, którą uznałam za reportaż 2018 roku: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/01/najlepszy-reportaz-true-crime-2018.html


5. Słoneczne poparzenie, czyli książka, która zawiodła Cię w tym roku. 

Zdecydowanie "Kolekcjonerka" Marty Motyl. Liczyłam na dobry erotyk, przerywnik pomiędzy bardziej wymagającą literaturą, a tu klops: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/06/wyrafinowanie-czy-wyuzdanie.html


6. Upalne czytadła, czyli jedna z najlepszych Twoich książek tego roku. 

Tu mam dwa typy i nie mogę się zdecydować. Jeśli lubicie powieści obyczajowe to sięgnijcie po "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang i "Milion nowych chwil" K. Center. Obie recenzowałam: https://recenzjenacodzien.blogspot.com/2019/05/uwaga-miosc-na-horyzoncie-wiecej-niz.html



A jak wyglądałyby Wasze typy? Jestem ich bardzo ciekawa. Dodam tylko, że tag pochodzi z kanału JesseTheReader: https://youtu.be/lg0yMuWDTnQ Ja trafiłam na niego dzięki Oldze Kowalskiej z Wielkiego Buka

niedziela, 11 sierpnia 2019

Gdy wypadek przekreśla wszystko, czyli "Milion nowych chwil" Katherine Center

Materiały promocyjne wydawnictwa
Autor: Katherine Center
Tytuł: Milion nowych chwil (tytuł oryginału: How to walk away)
Wydawnictwo: Muza
Tłumacz: Anna Rajca-Salata
Data wydania: 17 lipca 2019
ISBN: 9788328712089

Piękna i zdolna Maggie Jacobsen ma przed sobą świetlaną przyszłość. Właśnie ukończyła Szkołę Biznesu, znalazła wymarzoną pracę, ma kochającą rodzinę i idealnego chłopaka Chipa. Są walentynki i spodziewa się, że on się jej oświadczy. A potem wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie. Wszystko idzie po myśli Maggie. Podczas romantycznej wycieczki pilotowaną przez siebie cessną Chip prosi ją o rękę. Jednak ten najpiękniejszy dzień w życiu w jednej chwili zamienia się w koszmar. Lot kończy się wypadkiem, a Maggie budzi się w szpitalu poparzona, oszpecona i częściowo sparaliżowana. W szpitalu uświadamia sobie bolesną prawdę, że nic już nie będzie takie samo jak dawniej. Nawet nie przypuszcza, że czeka ją zdrada narzeczonego... (opis wydawniczy)

Gdy wydawnictwo Muza zaproponowało mi egzemplarz recenzencki powieści Katherine Center, zgodziłam się bez wahania. Opis przypominał mi "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes. Przypuszczenia okazały się słuszne, a "Milion nowych chwil" to przyjemna, optymistyczna opowieść o tym, że nawet na gruzach, można zbudować nowe życie.

"Pół świata ma gorzej. Albo mam wrażenie, że rozczulam się nad sobą, albo że cierpię ponad ludzką miarę. Nie umiem znaleźć niczego pomiędzy. Wiem tylko, że życie, które znałam, skończyło się. Nic nie jest już takie jak kiedyś. Nawet jedzenie smakuje inaczej."

Tak wyglądały pierwsze tygodnie Margaret po wypadku. Dodatkowo zostaje jej przydzielony najbardziej gburowaty fizjoterapeuta w szpitalu - Ian. Zdeterminowani rodzice, próbujący nakłonić ją do działania, wcale nie pomagają. Sytuacja wydaje się być beznadziejna.
Wiele ulega zmianie, gdy przylatuje starsza siostra Maggie, Kitty, która przed paroma laty zerwała kontakt z rodziną. Kit okazuje się być lustrzanym odbiciem Lou z "Zanim się pojawiłeś". Nie można nie polubić tej szalonej ekscentryczki. 
Pewnego niezwykle wyczerpującego psychicznie dnia, Maggie zaczyna też inaczej patrzeć na swojego rehabilitanta. Choć trudno jej się do tergo przyznać, zaczyna między nimi iskrzyć. Co wydarzy się, gdy padną te słowa?

"Zakochałam się w tobie do szaleństwa, do omdlenia do bólu serca. Nie wiedziałam nawet, że taka miłość jest możliwa. Miłość, przy której wszystkie inne uczucia wydają się małe jak domki dla lalek."

Myślę, że musicie sami się przekonać, co autorka przygotowała dla dwojga bohaterów. Jestem przekonana, że spodoba wam się ta powieść. Nie jest to co prawda wybitna literatura, ale dobra, idealna na lato czy jesień obyczajówka. Dodatkowo Katherine Center nie powtórzyła błędu Jojo Moyes i zamknęła tę historię w jednym tomie. Lekki język sprawia, że "Milion nowych chwil" szybko się czyta. Na koniec jeszcze jeden cytat:

"Nie ma sensu oglądać się za siebie. Wiem, co znaczy walczyć, upadać i znów stawać do walki. Wiem, jak żyć w zgodzie ze sobą. Wiem, jak rozkoszować się każdym przytuleniem, każdym porannym pływaniem, każdą jazdą na koniu o zachodzie słońca, każdym łaskotaniem, każdym posiłkiem, każdą ciepłą kąpielą i każdą chwilą, kiedy ktoś mnie rozśmieszył."

Z pewnością kiedyś jeszcze wrócę do "Miliona nowych chwil" a twórczości Katherine Center przyjrzę się bliżej.


wtorek, 30 lipca 2019

"Kocha się raz. Potem drugi i trzeci i znów", czyli Okruchy lustra Agnieszki Pyzel

Materiały wydawcy


Autor: Agnieszka Pyzel
Tytuł: Okruchy lustra
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 12 czerwca 2019
ISBN: 9788328711976



Przełom lat 80. i 90. Michalina kiepsko wypada w dyplomowym przedstawieniu na zakończenie szkoły aktorskiej. Jej myśli zajmuje bowiem Allan Wysocki, obiecujący pisarz. Po egzaminach nie może znaleźć pracy na warszawskich scenach i nie ma pewności, co do uczuć Wysockiego. Dlatego zrywa związek i ucieka do małego miasta, gdzie otrzymuje angaż w prowincjonalnym teatrze. Tam poznaje Maćka, starszego od siebie aktora, który pomaga jej i partneruje na scenie. Wkrótce zostają parą. Jednak Michalina nie może zapomnieć o Allanie i od czasu do czasu wymyka się do Warszawy, by tam się z nim zobaczyć. Szybko dowiaduje się jednak, że Allan spotyka się także z innymi kobietami i po raz kolejny kończy ich znajomość. Postanawia, że skupi się na związku z kochającym Maćkiem. Stara się stworzyć rodzinę i zapewnić córkom poczucie bezpieczeństwa, jednak nie potrafi odnaleźć się w rolach żony czy matki. Po latach Allan przychodzi niespodziewanie do niej do teatru… (opis wydawcy)


Promocja "Okruchów lustra" była naprawdę obiecująca. Sięgając po tę powieść miałam duże oczekiwania i, niestety, ale się zawiodłam. Jestem kilka dni po lekturze i moja ocena tej powieści przez ten czas wzrosła. Początkowo przyznałabym jej zaledwie dwie gwiazdki na dziesięć. Teraz daję trzy. Dlaczego tak mało? Już odpowiadam.
Sama historia byłaby nawet niezła, gdyby nie fakt, że bardzo irytował mnie styl autorki. Nadmierne nagromadzenie powtórzeń, niejednokrotnie sprawiało, że miałam ochotę cisnąć książką o ścianę, zaburzało mi odbiór fabuły. To główny zarzut. Wyjątkowo irytująca postać głównej bohaterki, wcale nie pomogło całości. Rozumiem, że Michalina może być młoda i zagubiona, a nawet przytłoczona tym, jak bardzo kocha Allana, jednak mnie zwyczajnie denerwowała jej egzaltacja. Momentami mocno kojarzyła mi się z Emmą Bovary, w innych chwilach przypominała Frankę z "Chama" Orzeszkowej. Chociaż lubię obie te powieści, to zwłaszcza za główną bohaterką tej ostatniej nie przepadam. Trudno zrozumieć mi motywację Michaliny, zwłaszcza po ślubie z Pawłem. Niestety, ale miłość nie tłumaczy wszystkiego.  "Okruchy lustra" są rzekomo opowieścią o jednej, jedynej miłości w życiu. Jednak słowa piosenki Ireny Jarockiej znalazły się w tytule recenzji nie bez powodu. Miśka kochała wszystkich trzech mężczyzn, z którymi wchodziła w związki. Każdego inaczej i na swój sposób, choć nie potrafiła tego zrozumieć.
Do plusów mogę zaliczyć ostatnie trzydzieści stron powieści. Scena śmierci Wysockiego jest wyjątkowo wzruszająca, a zakończenie napisane inaczej niż reszta sprawiło, że było mi trochę szkoda, że to już koniec. Podobał mi się także obraz PRL-u nakreślony przez Agnieszkę Pyzel. Wyjątkowa dla mnie jest także okładka. Być może jeszcze kiedyś sięgnę po tę lekturę, aby przekonać się, czy coś zmieniło się w opinii, którą teraz dla Was kreślę. Serdecznie dziękuję wydawnictwu Muza za kolejną współpracę, a Was zachęcam do sięgnięcia po "Okruchy lustra". Niewykluczone, że polubicie tę historię i podyskutujemy sobie o niej w komentarzach pod wpisem.
\